Wiem, czasami, och, często i to bardzo jestem niepoważna. Często słyszę "bądź poważna", albo inne stwierdzenia mające na celu uspokojenie mnie. No dobrze, nie zawsze zachowuje powagę, ale kurcze, wiem kiedy mogę sobie odpuścić i trochę poszaleć, a kiedy powinnam być spokojna. Jestem osobą, która rozpiera energia, wszędzie mnie pełno i zawsze mnie słychać. Może nie zawsze to dobre, ale szczerze mówiąc, w obecnym świecie jest tylu "ponuraków", smutnych ludzi, poważnych i ułożonych ludzi (jak ciastka w hipermarkecie :P), że może takie zachowanie staje się dla nas jakimś wzorcem? może staje się to jakąś hm.. nie wiem jak to ująć, regułą, której powinniśmy się trzymać? Wiadomo, od każdej reguły znajdzie się wyjątek;) i może ja właśnie takowym wyjątkiem jestem
A teraz z innej beczki;) Jak wiadomo, mamy cztery pory roku, ale ta ostatnia- zima zawsze zaskakuje drogowców, zwłaszcza w Polsce;) Nie wiem jak to się dzieje, ale Polacy nigdy nie są przygotowani na zimę, mróz i śnieg..:) Panowie! i Panie oczywiście;) Czas najwyższy otworzyć oczka i zobaczyć, że nic się nie zmieniło, jak zawsze mamy zimę!
I w ten zimny wieczór, gorąco pozdrawiam!:)
Jestem osobą, która lubi swoje myśli przelewać na papier. jednakże ostatnimi czasy, wraz z rozwojem technologii zastąpiła papier, na klawiature komputera.
poniedziałek, 29 listopada 2010
poniedziałek, 27 września 2010
Moc Słowa
Ludzie do komunikacji między sobą używają słów. Ale jakże wielką moc te słowa mają.. Czasami sprawiają nam radość, czasami ból. Jedno, dwa, pięć lub dziesięć słów potrafi wywołać skrajne uczucia- Radość, zadowolenia, zakłopotanie, ból, rozpacz, gniew i wiele innych. Często nie zdajemy sobie spray z tego, że to co mowimy, moze sprawiac ból, 'palniemy' cos glupiego a pozniej tego zalujemy bardziej lub mniej.
Nie wiem co moge wiecej dopisac, wiec koncze.
"Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów..."
Nie wiem co moge wiecej dopisac, wiec koncze.
"Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów..."
niedziela, 12 września 2010
o miejscach i ludziach
Jakby nie patrzeć, wszędzie tam gdzie jesteśmy zostawiamy część siebie. Miejsca, w których jesteśmy już na zawsze pozostają naszą częścią a my ich. I nie chodzi tu wcale, o jakies wielkie rzeczy typu głośny event czy graffiti, chodzi raczej o wspomnienia, które mamy. Te związane konkretnie z jakimś miejscem. Jedziemy gdzies na wczasy, wakacje, obozy czy kolonie - tam spędzamy jakiś czas, poznajemy ludzi, miejsce, przyrode. A później? później spotykamy ludzi tam poznanych, czasami Ci ludzie są z nami na dłużej- stają się naszymi przyjaciółmi, czy dobrymi znajomymi, a może po prostu ludźmi, których co jakiś czas mijamy na ulicy. Kiedy wracamy w miejsca już przez nas 'odkryte' to powracają wspomnienia związane z naszym pobytem tam, przypominają się dobre i złe chwile, są jakby powrotem do przeszłości. Każdy z nas ma takie miejsca, ale nie każdy z nas to zauważa.
Ja posiadam takie miejsce, w którym spędziłam mówiąc potocznie kawał czasu. Wiążą się z nim różne wspomnienia- te dobre i te gorsze, ale najważniejsze co mam dzięki temu miejscu to ludzi, których tam poznałam, przyjaźń, która się tam zaczeła kilka lat temu i nadal trwa. W tamtym miejscu nauczyłam się wielu rzeczy i wielu tez oduczyłam.
Ilu z nas często przechodząc przez jakiś park, jakąś ulicę kojarzy je z jakąś sytuacją, może z ludźmi, których tam spotkaliśmy.
W dzisiejszych czasach jedyną formą 'pamiątki' z takich miejsc są zdjęcia, czy filmy wideo, ale czy wspomnienia nie są piękniejsze? nie można ich zamknąć na papierze fotograficznym, ale można je dzielić z innymi osobami.
Czy tak na prawdę będąc tak bardzo zapatrzonymi w siebie i w to, co robią inni, mamy jeszcze czas zatrzymać się gdzieś na chwile? Spojrzeć na wszystko inaczej? przypomnieć sobie chwile spędzone w jakimś miejscu?
Ja posiadam takie miejsce, w którym spędziłam mówiąc potocznie kawał czasu. Wiążą się z nim różne wspomnienia- te dobre i te gorsze, ale najważniejsze co mam dzięki temu miejscu to ludzi, których tam poznałam, przyjaźń, która się tam zaczeła kilka lat temu i nadal trwa. W tamtym miejscu nauczyłam się wielu rzeczy i wielu tez oduczyłam.
Ilu z nas często przechodząc przez jakiś park, jakąś ulicę kojarzy je z jakąś sytuacją, może z ludźmi, których tam spotkaliśmy.
W dzisiejszych czasach jedyną formą 'pamiątki' z takich miejsc są zdjęcia, czy filmy wideo, ale czy wspomnienia nie są piękniejsze? nie można ich zamknąć na papierze fotograficznym, ale można je dzielić z innymi osobami.
Czy tak na prawdę będąc tak bardzo zapatrzonymi w siebie i w to, co robią inni, mamy jeszcze czas zatrzymać się gdzieś na chwile? Spojrzeć na wszystko inaczej? przypomnieć sobie chwile spędzone w jakimś miejscu?
czwartek, 9 września 2010
O kruchości zycia ludzkiego.
Rolą każdego czlowieka w zyciu jest żyć i umrzeć. Żyć jak najlepiej, aby nie żałowac decyzji, ani jednej chwili, która minęła. Nasze życie powinno być w pełni wykorzystane, do ostatniego tchu. Ale czy można powiedzieć, że nasze życie jest udane? Czy na pewno wszystko jest tak wspaniałe jak byśmy chcieli? No wlaśnie. Z jednej strony widzimy, że nasze plany są realizowane, cele osiągane, ale z drugiej nie wszystko co bysmy chcieli się dzieje. I nie jest to w pełni zależne od nas. Bardzo często nasze marzenia są odkładane na półke, bo nagle dzieje się coś, co odsuwa je na dalszy plan. Wiemy, ze niektore rzeczy są mniej ważne od innych. Nie potrafie dobrać odpowiednich słów, żeby opisac to co chce przekazać.
Tyle o życiu człowieka, ale każde życie kończy się śmiercią. Śmieć przychodzi do nas w różnych okolicznościach. Czasami niespodziewanie- tragiczny wypadek, lub ingerencja innej osoby; czasami spodziewamy się jej i czekamy na nią - starczy wiek, czy może długa choroba - i nie mowie tu o grypie czy anginie...
Smierć bliskiej osoby boli bardzo i nie wazne, czy się jej spodziewaliśmy, czy nie. Nie da sie przygotowac na czyjąś śmierć. Nikt nie wie kiedy ona nadejdzie. Podobno kiedy ktoś umiera płaczemy nie 'po nim' tylko płaczemy nad sobą. Ja się z tym nie zgadzam. Chociaż może jest w tym ziarno prawdy, jednakże ja tego tak nie odbieram. Kiedy opłakujemy bliską osobę, nie myślimy "miałam z nim/nią jeszcze zrobic to to i to". "mial/a mnie zabrac gdzies tam", myślimy raczej "mial/a tyle zycie przed soba" , "tak bardzi cierpiał/a".
Śmierć człowieka jest czymś pewnym, czymś co nie ominie żadnego z nas, jednakże nie ważne kiedy następuje, zawsze cierpimy tak samo.
Non Omnis Moriar.
Tyle o życiu człowieka, ale każde życie kończy się śmiercią. Śmieć przychodzi do nas w różnych okolicznościach. Czasami niespodziewanie- tragiczny wypadek, lub ingerencja innej osoby; czasami spodziewamy się jej i czekamy na nią - starczy wiek, czy może długa choroba - i nie mowie tu o grypie czy anginie...
Smierć bliskiej osoby boli bardzo i nie wazne, czy się jej spodziewaliśmy, czy nie. Nie da sie przygotowac na czyjąś śmierć. Nikt nie wie kiedy ona nadejdzie. Podobno kiedy ktoś umiera płaczemy nie 'po nim' tylko płaczemy nad sobą. Ja się z tym nie zgadzam. Chociaż może jest w tym ziarno prawdy, jednakże ja tego tak nie odbieram. Kiedy opłakujemy bliską osobę, nie myślimy "miałam z nim/nią jeszcze zrobic to to i to". "mial/a mnie zabrac gdzies tam", myślimy raczej "mial/a tyle zycie przed soba" , "tak bardzi cierpiał/a".
Śmierć człowieka jest czymś pewnym, czymś co nie ominie żadnego z nas, jednakże nie ważne kiedy następuje, zawsze cierpimy tak samo.
Non Omnis Moriar.
czwartek, 29 lipca 2010
Siedząc w pksie do Bydgoszczy, wpadłam na genialny pomysł, jak spożytkować czas- napisze coś, mam nadzieje składnego i mądrego:) chociaż tak trzęsie, ze moge narobić jakichś literówek:)
Przez 3 dni byłam na wygnaniu. Jestem jak najbardziej zadowolona z wyjazdu. Gdybym mogła, posiedziałabym tam dłużej, no ale cóż- praca wzywa, koniec wolnego:)
Tak sobie myśle, ze nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Ale mozemy to dopiero zauważyć, gdy spróbujemy, poznamy coś i spraqdzimy 'na wlasnej skorze'.
Generalnie mam taką cichą nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Bo na razie wszystko 'idzie gładko'.
Zwiedziłam zamek, wydawało się z daleka, że jest on większy- a tu taka niespodzianka:) Chociaż jestem mile zaskoczona jego 'stanem'.
No tak, notka znow wyszła bez ładu i składu, ale to nic:) obiecuje, ze w koncu sie postaram i naskrobie cos madrego:) a tym czasem wrracam do ogladania polskiej przyrody zza okna pks-u :P
Przez 3 dni byłam na wygnaniu. Jestem jak najbardziej zadowolona z wyjazdu. Gdybym mogła, posiedziałabym tam dłużej, no ale cóż- praca wzywa, koniec wolnego:)
Tak sobie myśle, ze nie zawsze jest tak jak nam się wydaje. Ale mozemy to dopiero zauważyć, gdy spróbujemy, poznamy coś i spraqdzimy 'na wlasnej skorze'.
Generalnie mam taką cichą nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Bo na razie wszystko 'idzie gładko'.
Zwiedziłam zamek, wydawało się z daleka, że jest on większy- a tu taka niespodzianka:) Chociaż jestem mile zaskoczona jego 'stanem'.
No tak, notka znow wyszła bez ładu i składu, ale to nic:) obiecuje, ze w koncu sie postaram i naskrobie cos madrego:) a tym czasem wrracam do ogladania polskiej przyrody zza okna pks-u :P
sobota, 24 lipca 2010
;]
Niektóre nasze decyzje, wydają się być dobrymi, a inne natomiast totalnie bez sensu. Ale czy tak jest zawsze? Zastanawiam się często jakby było gdybym przy moich wyborach, zrobiła cos innego. Czy żałowałabym , czy byłabym zadowolona? w sumie, nigdy się tego nie dowiem. Ludzie podejmuja niektóre decyzje zbyt pochopnie, bez namysłu, chwili zastanowienia. Co prawda zdarza się, że te 'pochopne' decyzje 'wychodzą' na dobre, ale nie zawsze.
Zastanawia mnie też na przykład, dlaczego ludzie tak wielką wage przywiązują do spraw materialnych. Narzekają, że chcieliby to, czy tamto, ze jest im to niezbędne. Ale przecież da się życ bez nowego telefonu czy na przykład super wypasionego auta. Czasami stwierdzam, że co niektórzy nie myśla racjonalnie. Rozumiem, że każdy ma swoje potrzeby, w końcu też je mam, ale bez przesady. Nie kazdemu do zycia potrzebny jest jakis fajny gadzet. Kiedys ludzie nawet nie mysleli o tym, zeby miec lepszy dom od sasiada, fajniejsze auto niz kumpel. Kiedys ludzie potrafili się cieszyć z małych przyjemności. Z dobrej książki, czy nawet spaceru gdzies w lesie.
Boje się o to, że kiedys ludzie zastąpią uczucia chęcią posiadania. I nie wazne będzie to jaki ktoś jest, tylko jaki ma samochód, dom i ile zarabia. Przecież kiedy kogos poznajemy, nie wiemy tak na prawde czy ma nowe bmw czy jezdzi autobusami. Poznajemy osobe, a nie jej 'rzeczy'. Ten caly cholerny materializm jest wedlug mnie bez sensu. Co jeszcze ludzie są w stanie zrobic, zeby wybic się ponad innych? zeby miec coś lepszego.
Moze dla kogos wydac się to dziwne, ze ktos woli isc na spacer, lub do kina, niz bujać się fajną furą z ziomkami. Ale ja zdecydowanie wybieram spacer, niz gonitwe za posiadaniem...
"nasze kolorowe zycie jest takie szare..."
Zastanawia mnie też na przykład, dlaczego ludzie tak wielką wage przywiązują do spraw materialnych. Narzekają, że chcieliby to, czy tamto, ze jest im to niezbędne. Ale przecież da się życ bez nowego telefonu czy na przykład super wypasionego auta. Czasami stwierdzam, że co niektórzy nie myśla racjonalnie. Rozumiem, że każdy ma swoje potrzeby, w końcu też je mam, ale bez przesady. Nie kazdemu do zycia potrzebny jest jakis fajny gadzet. Kiedys ludzie nawet nie mysleli o tym, zeby miec lepszy dom od sasiada, fajniejsze auto niz kumpel. Kiedys ludzie potrafili się cieszyć z małych przyjemności. Z dobrej książki, czy nawet spaceru gdzies w lesie.
Boje się o to, że kiedys ludzie zastąpią uczucia chęcią posiadania. I nie wazne będzie to jaki ktoś jest, tylko jaki ma samochód, dom i ile zarabia. Przecież kiedy kogos poznajemy, nie wiemy tak na prawde czy ma nowe bmw czy jezdzi autobusami. Poznajemy osobe, a nie jej 'rzeczy'. Ten caly cholerny materializm jest wedlug mnie bez sensu. Co jeszcze ludzie są w stanie zrobic, zeby wybic się ponad innych? zeby miec coś lepszego.
Moze dla kogos wydac się to dziwne, ze ktos woli isc na spacer, lub do kina, niz bujać się fajną furą z ziomkami. Ale ja zdecydowanie wybieram spacer, niz gonitwe za posiadaniem...
"nasze kolorowe zycie jest takie szare..."
sobota, 10 lipca 2010
:)
Z braku czasu nie pisałam nic dawno. No ale nic dziwnego, że brakuje mi go. Od rana do wieczora w pracy. Co prawda co drugi dzien wolne, ale co z tego? wstane, posprzatam, spotkam sie ze znajomymi i tak zleci caly dzien. No ale co by nie bylo, znalazlam chwile, zeby coś tu napisac.
Od jakiegos czasu zastanawiam się nad sensem moich wyborów. Czy są słuszne? pewnie okaże się to za 'jakis czas'. A moze juz moge obserwowac konsekwencje tych decyzji? Trudno określić.
Zastanawiam się też nad tym, jak ludzie potrafią szybko zmieniać zdanie. Jedna sytuacja, a juz z 'przyjaciela' stajesz sie najwiekszym 'wrogiem'. Co prawda sytuacja, którą mam na myśli wywołuje u mnie śmiech. Bo śmiechu warte jest to co się stało. Stwierdzam, że ludzie nie maja za grosz godności. Zamiast pomyslec, zrobic cos dobrze i wywiazać się z 'umowy' wolą zrobić wokól tego raban, byleby tylko nie wyjsc na tym zle. Smieszy mnie taka postawa. Jesli ktos sie tak zachowuje, to zycze mu powodzenia.
A tak z innej beczki. Zaczelam prace 'sezonowa' i jak najbardziej jestem zadowolona. Nie jest ciezko, sympatyczni ludzie (no z malymi wyjatkami:P) no i calkiem dobrze placa:) Ale chyba nie bede pracowac przez cale dwa miesiace. Z jednej strony bym chciala, wiecej bym zarobila, ale z drugiej, sa w koncu wakacje. Chcialabym gdzies pojechac chociaz na kilka dni i odpocząć. tak po prostu polenić się:) Ale, jak to się pięknie mówi. pozyjemy-zobaczymy.
"ten swiat, jakby ze szkla, moze go stluc jeden ruch ręką" :)
notka jest totalnie bez sensu, nie ma okreslonego tematu:) ale to nic. Jak znajde chwilke to napisze cos skladnego:)
Od jakiegos czasu zastanawiam się nad sensem moich wyborów. Czy są słuszne? pewnie okaże się to za 'jakis czas'. A moze juz moge obserwowac konsekwencje tych decyzji? Trudno określić.
Zastanawiam się też nad tym, jak ludzie potrafią szybko zmieniać zdanie. Jedna sytuacja, a juz z 'przyjaciela' stajesz sie najwiekszym 'wrogiem'. Co prawda sytuacja, którą mam na myśli wywołuje u mnie śmiech. Bo śmiechu warte jest to co się stało. Stwierdzam, że ludzie nie maja za grosz godności. Zamiast pomyslec, zrobic cos dobrze i wywiazać się z 'umowy' wolą zrobić wokól tego raban, byleby tylko nie wyjsc na tym zle. Smieszy mnie taka postawa. Jesli ktos sie tak zachowuje, to zycze mu powodzenia.
A tak z innej beczki. Zaczelam prace 'sezonowa' i jak najbardziej jestem zadowolona. Nie jest ciezko, sympatyczni ludzie (no z malymi wyjatkami:P) no i calkiem dobrze placa:) Ale chyba nie bede pracowac przez cale dwa miesiace. Z jednej strony bym chciala, wiecej bym zarobila, ale z drugiej, sa w koncu wakacje. Chcialabym gdzies pojechac chociaz na kilka dni i odpocząć. tak po prostu polenić się:) Ale, jak to się pięknie mówi. pozyjemy-zobaczymy.
"ten swiat, jakby ze szkla, moze go stluc jeden ruch ręką" :)
notka jest totalnie bez sensu, nie ma okreslonego tematu:) ale to nic. Jak znajde chwilke to napisze cos skladnego:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)